{# Odcinek 4: Blitz — Światło Latarni #} {# ===== SCENA 1: Pod wielkim dębem ===== #}
Camo stoi pod wielkim dębem w porannym słońcu. Jego skóra zmienia kolory z zielonego na złoty. Czwórka bohaterów zbliża się do niego.
Rano Camo czekał na nich pod wielkim dębem. Pierwszy raz wyszedł z biblioteki, odkąd go poznali. W porannym świetle jego skóra zmieniała kolory — z zielonego na złoty, z złotego na brązowy — jakby samo słońce nie mogło zdecydować, czym chce go pomalować.
— Dziś twoja kolej, Blitz — powiedział Camo.
Blitz podskoczył tak wysoko, że jego uszy zafalowały w powietrzu.
— MOJA PRÓBA?! CO MAM ROBIĆ?! BIEGAĆ?!
— Biegać — potwierdził Camo. — Ale nie tak, jak myślisz.
Wyciągnął starą, pożółkłą mapę i pokazał latarnię morską na wzgórzu nad zatoką.
— Latarnia kiedyś świeciła co wieczór. Rybacy wracali do domu po jej świetle. Teraz jest ciemna od lat. Na szczycie znajdziesz sposób, żeby ją zapalić. Musisz zdążyć przed zachodem słońca.
— ŁATWIZNA! — Blitz już szykował się do biegu.
— Blitz — powiedział spokojnie Camo. — Idźcie wszyscy.
— Dlaczego? Ja sam będę szybszy!
Camo nie odpowiedział. Tylko popatrzył na niego — spokojnie, cierpliwie, jak ktoś kto wie coś, czego Blitz jeszcze nie wie.
{# --- Separator --- #}Droga na latarnię prowadziła przez las i pod skałami nad zatoką. Powietrze pachniało morską solą i wilgotną ziemią. Blitz biegł przodem — oczywiście. Reszta za nim.
Gdy dotarli do rozwidlenia pięciu ścieżek, Blitz już na nich czekał. Zdyszany, z liściem przyczepionym do ucha i czerwonymi uszami.
— Sprawdziłem trzy! Pierwsza — zarośla, nie przejdziemy. Druga — wąwóz, za szeroki. Trzecia — zaczyna się dobrze, ale nie wiem co dalej, zabrakło czasu. Zostały jeszcze dwie — LECĘ!
Echo popatrzył na niego uważnie. Blitz łapał oddech z otwartą buzią, ale nogi już szykowały się do biegu.
— Zostań ze mną — powiedział spokojnie Echo. — Dadzą radę we dwoje. A my tu poczekamy i odpoczniemy trochę. A potem razem do latarni.
— NIE POTRZEBUJĘ! Mogę jeszcze—
Blitz zmrużył oczy. Wiedział, że Echo mówi prawdę — ale wolałby jej nie słyszeć.
— ...Dobra — mruknął w końcu. — Ale tylko chwilę.
— My idziemy — powiedział Scout. — Nova, weź tę po lewej. Ja wezmę prawą.
Scout i Nova ruszają w las. Scout idzie z nosem przy ziemi, Nova świeci fioletową lampą. Za nimi Echo i Blitz czekają na rozwidleniu — Blitz siedzi na kamieniu, oddycha ciężko.
Nova włączyła fioletową lampę i zniknęła w lewo. Scout przykucnął, powąchał swoją ścieżkę — suche kamienie, morska sól, coraz wyżej. Ruszył bez słowa.
Wrócili szybko.
— Moja prowadzi prosto w górę. Twardo, ale da się — powiedział Scout.
— Moja była ślepa. Kończyła się przy skale — dodała Nova.
Blitz stał już na nogach. Oddech wyrównany, uszy wyprostowane.
— To biegnijmy — powiedział. — Razem.
Pobiegli. Ścieżka wspinała się stromo, kamienie pod nogami, latarnia coraz bliżej na tle pomarańczowego nieba.
{# --- Separator --- #}Echo (żółw) ślizga się na stromej kamienistej ścieżce, trzyma się korzenia. Blitz zatrzymuje się w pół kroku, patrzy na Echo, potem na zachodzące słońce — moment decyzji.
Blitz i Scout już byli daleko, Nova tuż za nimi. Echo został z tyłu. Jako żółw na stromej ścieżce nie miał łatwo — nogi ślizgały się na kamieniach, a pancerz ciągnął go w dół. Złapał się korzenia na krawędzi i zamarł.
— ECHO! — Scout zawrócił.
Blitz zatrzymał się w pół kroku. Latarnia była już blisko — słońce schodziło za horyzont. Popatrzył na Echo. Potem na niebo. Potem znów na Echo.
Zawrócił.
Scout i Blitz wyciągnęli Echo na ścieżkę. Echo oddychał ciężko.
— Dzięki — wysapał. Popatrzył na niebo. — Ale słońce...
— Nie zdążymy — powiedziała cicho Nova.
— ZDĄŻYMY! — krzyknął Blitz. Popatrzył na Echo. — Wskakuj mi na plecy.
— Blitz, jestem żółwiem. Mam pancerz. Jestem ciężki.
— A JA JESTEM SZYBKI. WSKAKUJ!
Echo wspiął się na plecy Blitza. Blitz zachwiał się pod ciężarem — ale ruszył. Nogi pracowały jak nigdy w życiu. Scout i Nova biegli za nim. Ścieżka wspinała się stromo, płuca paliły, nogi bolały.
Latarnia. Drzwi. Schody. Na górę. Blitz wbiegł na szczyt z Echo na plecach, dysząc jak lokomotywa. Scout i Nova wpadli za nimi sekundę później.
{# --- Separator --- #}Szczyt latarni — cztery dźwignie w czterech rogach platformy. Czwórka bohaterów rozbiega się do swoich dźwigni. Ostatni promień słońca na horyzoncie.
Na szczycie — cztery dźwignie. Rozmieszczone w czterech rogach platformy. Za daleko, żeby jedna osoba sięgnęła dwie naraz.
Blitz popatrzył na dźwignie. Na Scouta. Na Novę. Na Echo. I zrozumiał.
— Dlatego Camo powiedział „idźcie wszyscy" — powiedział cicho. — Sam bym nie dał rady.
— Każdy jedną! TERAZ! — krzyknął Scout.
Blitz, Scout, Nova, Echo — każdy przy swojej dźwigni.
— Trzy... dwa... jeden... — odliczył Echo.
Nacisnęli. Wszyscy naraz. Ostatni promień słońca dotknął szczytu latarni.
{# --- Separator --- #}Latarnia rozbłyska ciepłym pomarańczowym światłem — oświetla całą zatokę. Czwórka stoi na szczycie, wiatr wieje im w twarze. Magiczny moment.
Latarnia rozbłysła pomarańczowym światłem. Ciepłym, szerokim, jakby budziła się po długim śnie i nie mogła uwierzyć, że znów widzi świat. Światło ogarnęło całą zatokę.
Blitz stał na szczycie i patrzył. Wiatr targał mu uszy. Obok Nova, Scout, Echo.
— Zdążyliśmy — szepnął.
Pomarańczowy kamyk unosi się i wtapia w but Blitza. Na butach pojawiają się złote błyskawice. Blitz podskakuje wysoko z niedowierzaniem.
Pomarańczowy kamyk w jego kieszeni zrobił się gorący. Wyjął go — pulsował ciepłym, pomarańczowym światłem, w rytm bijący latarni. Powoli przylgnął do buta. Wtopił się. Na butach pojawiły się małe błyskawice — złote, migoczące.
— WOW! — Podskoczył. I podskoczył WYSOKO. Dużo wyżej niż zwykle.
— Spokojnie! — krzyknął Scout. — Przyzwyczaj się najpierw!
Blitz zrobił krok. Drugi. Nogi nosiły go lżej niż kiedykolwiek. Ale każdy ruch był szybszy niż oczekiwał — musiał uważać.
— To jest... NIESAMOWITE! — Biegł po szczycie latarni. — Ale dziwne! Muszę się nauczyć!
Na ścianie latarni wisiała stara mosiężna tabliczka, zielona od soli i czasu. Echo otarł ją rękawem i przeczytał:
„Zip zapalał latarnię co wieczór, żeby rybacy trafili do domu. Ani razu się nie spóźnił. Bo wiedział, że ktoś na nim polega."
— Zip — powiedział cicho Echo. — Lis z Pierwszej Drużyny.
Blitz popatrzył na cztery dźwignie. Potem na tabliczkę.
— Czekaj. Cztery dźwignie. My musieliśmy nacisnąć je we czwórkę. A Zip robił to sam? Co wieczór? Jak?
Nikt nie znał odpowiedzi. Ale Blitz popatrzył na swoje nowe buty. Błyskawice migotały cicho.
— Może dlatego — mruknął pod nosem.
Wieczorem wrócili do Camo. Blitz opowiedział o dźwigniach — szybko, gestykulując, co chwilę podskakując na nowych butach.
— Zip miał buty z błyskawicami — powiedział Camo. — Był tak szybki, że przybiegał od jednej dźwigni do drugiej, zanim pierwsza zdążyła wrócić.
— Teraz ja też mógłbym.
— Mógłbyś — odpowiedział Camo. — Ale dziś zrobiłeś coś lepszego. Wróciłeś po przyjaciela.
Blitz milczał. Dla kogoś kto zawsze musiał coś powiedzieć, ta cisza mówiła więcej niż słowa.
— Bywałem na tej latarni — dodał cicho Camo. — Dawno temu.
Nikt nie zapytał więcej. Ale Echo zapisał to w dzienniku.
{# --- Separator --- #}Noc. Czwórka siedzi na skałach nad zatoką. Za nimi świeci latarnia — pierwszy raz od lat. Gwiazdy na niebie, morze w dole.
Nocą czwórka siedziała na skałach nad zatoką. Latarnia świeciła za nimi — pierwszy raz od lat. Morze szumiało w ciemności.
— Prawie nie zdążyłem — powiedział cicho Blitz.
— Ale zdążyłeś — odpowiedział Scout. — Bo wróciłeś po Echo.
— Gdybym nie wrócił, byłbym szybszy.
— Gdybyś nie wrócił, byłbyś sam — powiedział Echo.
Blitz popatrzył na swoje buty. Błyskawice migotały spokojnie w ciemności.
— Zip zapalał latarnię co wieczór. Bo wiedział, że ktoś na nim polega. Ja prawie zapomniałem.
— Ale nie zapomniałeś — uśmiechnęła się Nova. — Wróciłeś.
Tej nocy Blitz — po raz pierwszy w życiu — usiadł na łóżku i napisał w swoim notesie. Powoli. Każdą literę z osobna.
„Dzień 4. Biegałem jak głupi po lesie. Sam. W kółko. A potem Nova, Scout i Echo każdy sprawdził jedną ścieżkę i w minutę mieliśmy drogę. Echo utknął na skale. Żółw z pancerzem na stromej ścieżce. Mogłem biec dalej. Nie pobiegłem. Wziąłem go na plecy. Był ciężki. I dobrze. Buty mają teraz błyskawice. Są SZYBKIE. Ale najszybciej było wtedy, kiedy wróciliśmy po Echo. Bo nie biegłem sam."{# --- Separator --- #}
KONIEC ODCINKA 4
Drużyna TROPO wróci w: „Zepsuta Fontanna"
🐾 Misja dla Ciebie!
Zrób tor przeszkód w domu albo w parku — z poduszek, czapek, butów, czegokolwiek masz pod ręką. Nic dużego, nic ostrego!
Próba 1: Przejdź tor sam z zamkniętymi oczami. Zmierz czas.
Próba 2: Przejdź tor z zamkniętymi oczami, ale ktoś mówi ci jak iść. Zmierz czas.
Próba 3: Przejdź tor z zamkniętymi oczami, ale ktoś idzie z tobą i prowadzi cię za rękę. Zmierz czas.
Kiedy było najszybciej? Kiedy najfajniej?