{# Sezon 2, odcinek 1: Nowa Mapa #} {% from '_macros/image.html.twig' import picture %}
Minął tydzień od jaskini. Tydzień, odkąd Serce Tropo się obudziło i na pancerzu Echo pojawiła się nowa mapa.
I tydzień, odkąd nikt nie wiedział, co z nią zrobić.
{# Placeholder until the illustration exists — visible to admins only #} {% if is_granted('ROLE_ADMIN') %}Poranek w Tropo — miasteczko ożyło. Strumień płynie przez centrum, fontanna szumi na rynku, latarnia świeci na wzgórzu. Ciepłe, pełne życia.
Przez miasteczko płynął strumień, fontanna szumiała, latarnia świeciła co wieczór. A czwórka siedziała w bibliotece i patrzyła na plecy Echo.
— Widzę trzy jasne punkty — powiedziała Nova, pochylając się z goglami na oczach. — Jeden na północy, jeden na zachodzie i jeden na południu, wysoko.
— A co jest MIĘDZY nimi? Ścieżki? Drogi? MOSTY? — zapytał Blitz.
— Nie wiem. Nie widzę własnych pleców — odpowiedział Echo cierpliwie. Chyba po raz setny.
Biblioteka Camo. Czwórka pochyla się nad plecami Echo. Scout świeci lupą, Nova patrzy przez gogle, Blitz kuca z boku. Na pancerzu widać świecące linie i trzy jasne punkty.
Przez cały tydzień przerysowywali mapę. Echo stał cierpliwie przy oknie, Scout świecił lupą i rysował linia po linii, a Nova sprawdzała każdą kreskę przez gogle. Na kartce pojawiły się trzy jasne punkty. Kawałek wybrzeża. Kilka kółek.
I nic więcej.
— Coś tu nie gra — powiedział Scout, odkładając ołówek. — Trzy punkty, a między nimi pusto. Żadnej ścieżki, żadnej rzeki, żadnego mostu. Kto robi mapę bez dróg?
— Może te drogi tam są — powiedziała Nova. — Tylko ukryte. Jak coś zakrytego.
— To wymyślmy, jak odkrywa się zakryte rzeczy — zaproponował Scout. — Wszystkie sposoby, jakie znamy. Po kolei.
Usiedli w kółku na poduszkach.
— Lupa! — zaczął Scout. — Powiększa to, co za małe dla oczu.
Poświecił z bliska na pancerz. Linie zrobiły się większe, ale dróg między punktami dalej nie było.
— Gogle! — powiedziała Nova. — Widzą przez kurz i brud.
Popatrzyła przez gogle. Nic nowego.
— ZDRAPKA! — krzyknął Blitz. — Jak na loterii! Drapiesz monetą i spod spodu wychodzi nagroda!
— Nie będziesz drapał Echo monetą — powiedziała Nova.
— Tylko troszkę!
— Nie — powiedział Echo.
— A para? — zastanowił się Scout. — Jak się chuchnie na lustro, czasem wychodzą stare rysunki palcem.
Chuchnęli wszyscy naraz na pancerz. Echo aż drgnął, a mapa wyglądała dokładnie tak samo.
— Albo ktoś napisał to niewidzialnym atramentem — odezwał się cicho Echo. — W jednej z książek Camo czytałem, że Pierwsza Drużyna pisała sobie tak tajne wiadomości. Kartka wyglądała na pustą, dopóki ktoś nie wiedział, co z nią zrobić.
— Jak z cytryną! — ucieszył się Blitz. — Piszesz sokiem z cytryny, a potem podgrzewasz kartkę i litery się pokazują!
— Podgrzewasz — powtórzył Echo spokojnie. — Kartkę. Nie mnie.
— Nikt nie będzie prasował Echo żelazkiem — zgodziła się Nova. — Ale jest inny sposób. Bez ciepła.
Zdjęła gogle i zaczęła chodzić w kółko po bibliotece, jak zawsze, kiedy coś wymyślała.
— Niektóre tajne atramenty robi się z sody — mówiła szybko. — Pisze się wodą z sodą, kartka schnie i nic nie widać. A potem maluje się ją wodą z kurkumą, taką żółtą przyprawą. Kurkuma spotyka sodę i zmienia kolor na czerwono-pomarańczowy. I napis wychodzi!
— Skąd wiesz, że na pancerzu jest soda? — zapytał Scout.
— Nie wiem — przyznała Nova. — Ale sprawdzenie nic nie kosztuje. Blitz, w kuchni Camo jest kurkuma? I miseczka, i miękki pędzel?
— JUŻ LECĘ!
Nova przy stole w bibliotece miesza w miseczce żółtą miksturę. Blitz wbiega z pędzlem i słoiczkiem przyprawy. Echo stoi przy oknie, Scout trzyma kartkę z niedokończoną mapą.
Blitz wrócił w minutę — z kurkumą, miseczką, pędzlem i, nie wiadomo po co, z sitkiem do makaronu.
— Na wszelki wypadek — wyjaśnił.
Nova wsypała łyżeczkę żółtego proszku do ciepłej wody i mieszała tak długo, aż woda zrobiła się złota jak słońce.
Nova uniosła pędzel i odwróciła się do Echo z najmilszym uśmiechem, jaki umiała.
— Echo...
— Nie — powiedział Echo.
— Jeszcze nic nie powiedziałam!
— Ale trzymasz pędzel. I się uśmiechasz. To nigdy nie wróży nic dobrego.
— To się zmywa! Obiecuję!
— Mówiłaś to samo o smarze, którym pobrudziłaś mi dziennik. Strona czterdziesta druga do dziś pachnie fontanną.
Blitz złożył łapy jak do prośby.
— Echo, proszę! Dla nauki! Dla drużyny! Dla TROPO!
— Dla Tropo mogę iść na koniec świata — odpowiedział Echo. — Ale nie mogę zostać pomalowany na żółto.
— Kurkuma jest żółta jak słońce — spróbował Blitz. — A ty lubisz posiedzieć na słońcu. To prawie to samo!
— To zupełnie nie to samo.
Wtedy Scout odezwał się cicho:
— Echo. A kto z nas najbardziej chce wiedzieć, co jest na tej mapie?
Echo już chciał coś odpowiedzieć, ale się powstrzymał. Popatrzył na pustą przestrzeń między trzema punktami na kartce. Na pędzel. Westchnął długo — tak długo, jak potrafi westchnąć tylko ktoś bardzo cierpliwy.
— Dobrze — powiedział w końcu. — Tylko pędzlem. Delikatnie. I nikt się nie śmieje.
— Nikt się nie śmieje — obiecał Blitz, chowając za plecami kredki, którymi właśnie chciał domalować Echo wąsy.
Echo odwrócił się plecami.
Nova delikatnie przeciągnęła pędzlem po pancerzu. Raz. Drugi. Przez chwilę nic się nie działo.
A potem, tam gdzie pędzel przeszedł, zaczęły wychodzić cienkie pomarańczowe linie. Najpierw jedna, krzywa jak ścieżka w lesie. Potem druga, falista. Potem dwie krótkie kreski w poprzek, jak szczebelki.
— Są! — szepnęła Nova. — Ścieżki! Rzeka! Wszystko, czego brakowało!
Scout rysował tak szybko, że ołówek aż skrzypiał. Ścieżka od Tropo na północ, do zębatego brzegu. Druga, na zachód, do grubej falistej linii. Trzecia, kręta, na południe, w sam środek ciasno zwiniętych kółek.
— Ktoś bardzo nie chciał, żeby tę mapę przeczytał byle kto — powiedział Echo przez ramię.
— A my nie jesteśmy byle kto — powiedział Blitz. — Jesteśmy drużyną z kurkumą.
Nova maluje pędzlem pancerz Echo, a spod złotej mikstury wychodzą pomarańczowe linie ścieżek i rzeki. Scout szybko przerysowuje je na kartkę, Blitz zagląda mu przez ramię z sitkiem na głowie.
Gdy Scout skończył, odłożył ołówek i podniósł kartkę. Mapa była cała.
Echo jeszcze przez dwa dni miał na pancerzu delikatne pomarańczowe plamki. Mówił, że to pamiątka z wyprawy naukowej.
Scout położył gotową mapę na stole. Na samym środku płynęła falista linia, a obok niej stało wzgórze z maleńką latarnią.
— To Tropo — powiedział. — Nasz strumień i nasza latarnia. A od nas idą trzy ścieżki.
Wodził łapą po pomarańczowych liniach.
— Pierwsza na północ, nad morze. Druga na zachód, do rzeki. Widzicie te dwie kreski w poprzek wody?
— MOST! — krzyknął Blitz. — Zawsze mówiłem, że to most!
— Nigdy tego nie mówiłeś — zauważył Echo.
— Teraz mówię.
— A trzecia prowadzi na południe, wysoko w góry — dokończyła Nova.
Echo patrzył na mapę coraz uważniej. Coś mu się przypominało. Wyciągnął z półki dziennik Vedy i szybko go przejrzał.
— Posłuchajcie. Zip marzył o latarni na klifie nad morzem. Zumi chciała naprawić stary most nad zachodnią rzeką. A Veda pisała o wieży pełnej książek w górach na południu.
— Wybrzeże, most i góry — powiedział. — Północ, zachód, południe. Tak samo jak na mapie.
Scoutowi zjeżyła się sierść na karku.
— To nie są przypadkowe miejsca. To miejsca, o których marzyli Zip, Zumi i Veda.
Echo trzyma otwarty dziennik Vedy obok kopii mapy na stole. Trzy punkty na mapie i trzy opisy w dzienniku. Scout, Nova i Blitz pochylają się nad papierem z szeroko otwartymi oczami.
— Czyli oni tam poszli — powiedział cicho Blitz. — Po prostu wyprowadzili się z Tropo i zamieszkali, gdzie chcieli.
— Dlatego pojawiła się mapa — powiedziała Nova. — Nie po to, żebyśmy odkrywali nowe tereny. Po to, żebyśmy ich znaleźli.
Wszyscy naraz odwrócili się do Camo.
Camo stoi przy oknie biblioteki, tyłem do drużyny, i patrzy na miasteczko. Skóra blada, prawie szara. Drużyna patrzy na niego.
Camo stał przy oknie, odwrócony tyłem. Patrzył na fontannę, na strumień, na latarnię na wzgórzu. Jego skóra, zwykle zielona i mieniąca się kolorami, zrobiła się blada.
— Camo — powiedział cicho Scout. — Słyszałeś?
— Słyszałem.
— Wiedziałeś — powiedział Echo. Nie pytał.
— Wiedziałem — odpowiedział Camo. — Od lat miałem przeczucie. Pewność mam od chwili, gdy pojawiła się mapa.
— Dlaczego nic nie powiedziałeś? — zapytał Blitz.
— Bo się boję.
Zrobiło się bardzo cicho. Camo, który latami przygotowywał dla nich tropy. Który tyle lat czekał na nową drużynę. Ten Camo się bał.
— Odeszli przeze mnie — powiedział, odwracając się. — Szedłem za tropami i zapominałem wracać. Każde z nich czekało. I każde w końcu przestało. Wiem, gdzie są, a nigdy do nich nie poszedłem. Bo co im powiem? „Przepraszam, że was zostawiłem”? Po tylu latach?
Scout podszedł do niego i wziął go za łapę.
— Nie musisz wiedzieć, co powiedzieć. Musisz tylko pójść.
Camo popatrzył na niego.
— A my idziemy z tobą — dodał Scout.
— Ja niosę mapę — powiedział Blitz.
— Ja biorę narzędzia — powiedziała Nova.
— A ja dziennik Vedy — powiedział Echo. — Żeby jej go oddać.
Wieczór w bibliotece. Piątka stoi w kręgu — Scout trzyma Camo za łapę, Blitz ma zwiniętą mapę, Nova plecak z narzędziami, Echo torbę z dziennikiem. Camo stoi prosto.
Wieczorem ustalili plan: najpierw północ, bo najbliżej. Klify z latarniami. Zip.
— Nikt z nas nie był nigdy za granicą Tropo — powiedziała Nova. — Nie wiemy, co tam nas czeka.
— Wiemy jedno — powiedział Scout. — Idziemy razem.
Kiedy czwórka wstała, żeby iść do domów, Camo odezwał się cicho:
— Scout.
Scout się odwrócił.
— Zip się nie gniewa. Jest smutny. A to gorzej.
Scout nie wiedział, co odpowiedzieć. Skinął głową i wyszedł.
Tej nocy Scout zapisał w swoim notesie:
„Tropo, przed wyprawą. Na pancerzu Echo jest nowa mapa. Na mapie brakowało dróg. Echo przypomniał sobie o niewidzialnym atramencie, a Nova zrobiła miksturę z kurkumy — i ścieżki wyszły na pomarańczowo. Echo był bardzo dzielny. Trzy punkty to miejsca, o których marzyli Zip, Zumi i Veda. Camo boi się, że nie będzie wiedział, co im powiedzieć. Idziemy z nim razem.”
KONIEC ODCINKA 1
Drużyna TROPO wróci w: „Za Granicą Tropo”
🐾 Misja dla Ciebie!
Zróbcie z dorosłym tajną wiadomość jak Pierwsza Drużyna. Napiszcie coś na białej kartce patyczkiem do uszu zamoczonym w soku z cytryny (albo w mleku). Gdy wyschnie — nic nie widać! Potem dorosły przeprasuje kartkę ciepłym żelazkiem, bez pary, i napis zrobi się brązowy. A jeśli macie w domu kurkumę, spróbujcie sposobu Novy: napiszcie wiadomość wodą z sodą oczyszczoną, a po wyschnięciu pomalujcie kartkę wodą z kurkumą — napis wyjdzie na czerwono-brązowo.